środa, 27 maja 2026
10 || Mierzenie
poniedziałek, 25 maja 2026
9 ||
sobota, 23 maja 2026
8 || Ups
czwartek, 21 maja 2026
środa, 20 maja 2026
6 || Średnio
wtorek, 19 maja 2026
5 || Mniej
poniedziałek, 18 maja 2026
4 || Za dużo
niedziela, 17 maja 2026
3 || Głód
sobota, 16 maja 2026
2 || All you can eat
czwartek, 14 maja 2026
1 || Mój standardowy dzień
Powrót córki marnotrawnej
Witajcie Dziewczyny!
Tak dziwnie pisać pierwsze słowa na nowym blogu. Powinnam przede wszystkim przeprosić Was za zniknięcie. Nie jestem już w stanie sobie przypomnieć dlaczego tak nagle skasowałam bloga, chyba był to impuls i wejście w nową sferę życia, gdzie nie byłoby na to miejsca i chyba nie chciałam zostawiać tak swoich postów wiedząc, że nie wrócę.
Jednak jestem z powrotem.
Nie mam pojęcia od czego zacząć, to chyba będzie długi post. Przede wszystkim zostałam w tamtym roku mamą przekochanej Pyzy. Za dwa tygodnie będzie obchodzić swoje pierwsze urodziny. Ten czas minął bardzo szybko i intensywnie przechodząc od jednej fazy, do drugiej.
Moja kluska urodziła się przez cesarkie cięcie. Powiem Wam, że od zawsze bałam się porodu, bólu, całej tej otoczki. Przerażało mnie to. Gdy byłam już na końcówce to było mi już chyba obojętne co będzie dalej, bo byłam ociężała, spuchnięta, zmęczona i miałam wieczną zgagę po każdym kęsie, każdego rodzaju jedzenia (sama ciąża minęła mi bardzo łatwo, bez żadnych problemów, miałam super apetyt). Poród był wywoływany, niestety przez brak progresu od samego rana aż do wieczora zdecydowali się na cesarkę. Nie chcę się za bardzo o tym rozpisywać, bo w sumie nie jest to połączone z tematem bloga, ale dobrze zniosłam wszystko. Po 2 tygodniach byłam już na chodzie. Zgrubłam w ciąży 14kg i w czasie połogu w 3 tyg wszystko mi spadło, wróciłam wtedy do wagi sprzed ciąży - 69kg.
To był bardzo intensywny czas wymieszany szczęściem, Miłością, ale i fizycznym oraz mentalnym wykończeniem. Niestety nie mamy zbyt dobrze śpiącego bobasa aż do teraz, większośc nocy śpię max 3 godz, często jeszcze przerywane. Odbiło się to na mnie mentalnie, bo po tylu miesiącach braku snu każdy chyba by zwariował. Byłam przewrażlwiona, nerwowa, często płakałam. Październik tamtego roku był chyba najgorszym miesiącem. Wypaliłam się totalnie. Po 3 miesiącach od narodzin musiałam wrócić do pracy i dało mi to pozytywnego kopa. Niestety nadal byłam przemęczona i teraz jestem na pół-chorobowym i pracuję tylko w piątki. Dziecko jest 2 dni w żłobku, za niedługo pójdzie na 3 dni, z czego 2 dni mam całe dla siebie, abym mogła odpocząć. Jest dużo lepiej, mam regularne spotkania z psychologiem, który pomaga mi głównie "przeżyć".
Wiem jednak, że będzie lepiej. Niemniej jednak brak snu= większy apetyt. Po narodzinach dziecka miałam fazę na zdrowe odżywianie, moje standardowe śniadanie przez 3 miesiące to były dwie kanapki z awokado, serkiem wiejskim polane miodem, przyprawione ostrym chili i 2 jajkami na twardo. Potem, gdy jej sen jeszcze bardziej się pogorszył moja dieta zeszła do góry słodyczy i słonych rzeczy, żarcia na wynos. Masakiera. Przez pierwsze 5 miesięcy karmiłam piersią i chyba tylko to uratowało mnie przed zgrubnięciem. Oczywiście prób odchudzania było pare, jak wiadomo - nie wyszło. Będąc z dzieckiem, które zmienia się każdego miesiąca ciężko zbudować jakąkolwiek strukturę, ponieważ zmienia się ona razem z rosnącym bobasem.
Teraz, gdy już minął prawie rok, a córka jest w stanie sama się sobą zająć mam w końcu czas coś ugotować, zrobić sobie porządne śniadanie, itd. Kwiecień był również dość ciężkim miesiącem pod wględem spania i to mnie zaprowadziło do obżarstwa. Siaty jedzenia, potajemne objadanie się słodyczami. Jednak teraz w maju coś się zmieniło. Może dlatego, że kreauje się rodzaj rutyny w domu, jest większy spokój a ja gdzieś tam w środku mam po prostu dość żarcia jak świnia. Po prostu mam dość. Najpierw jadłam 800kcal, teraz dzielę swoje porcje jedzenia na pół i czasem jeszcze raz na pół. Wiem, że kalorycznie jest okej. Zeszło mi już 3kg i czuję się dużo lepiej.
Brakowało mi siebie. Zatraciłam się w macierzyństwie i brakowało mi tego, co mnie utożsamiało. Mam nadzieję, że powoli odzyskam dawną aanderand.
Dobrze być z powrotem.
12 ||
Dzisiaj było tak: Chciałabym jakoś określić swoją dietę. Jeść np 80:20, czyli 80% jedzenia nieprzetworzonego; jajka, owoce, warzywa, kasze ...
-
Dzisiaj na wadze 66.4kg! Powoli, ale spada. Jakby tak końcem maja zobaczyć 65kg...mmmm... ...
-
Hejka! Po paru stresujących dniach i nieco pożartycj jedzeniowo emocjach postanowiłam się dzisiaj zmierzyć i zważyć. Nie mam czasu wypisywać...